Zdałem dzisiaj na prawo jazdy za pierwszym podejściem. Na dzień dobry podzielili nas na ok. dwudziestoosobowe grupy (mnie i moją znajomą z kursu dali do jednej) i zaprowadzili nas na egzamin teoretyczny. Tu z miejsca uwalili jedną osobę, która wcisnęła przycisk "Zatwierdź" o raz za dużo (system eliminuje tych, którzy nie słuchają wyjaśnień instruktora). Chwilę później nie zdała kolejna, ja miałem 17/18 punktów a znajoma 18. Zdaje się od szesnastu. Gdy wszyscy skończyli poszliśmy odpocząć (namiocik, stoliki, ławeczki, brakuje tylko baru, jest za to piękny widok na plac manewrowy) i czekaliśmy na swoją kolej. W międzyczasie wyliczyłem, że na trzech kursantów średnio dwóch oblewa na placu (optymistycznie, nie ma co). W dodatku brali niealfabetycznie, więc nikt nie znał dnia ani godziny. W końcu wyczytali mnie, poszedłem, poziom oleju powiedziałem jak zmierzyć, światła mijania sprawdziłem i ruszyłem na łuk. Poszło łatwo, może dlatego, że plac manewrowy w szczecińskim WORD-zie jest gładszy niż gryficki bruk na którym rzucało na prawo i lewo. Podjeżdżam do górki i pierwszy zonk, zatrzymując się, puściłem sprzęgło i zgasł mi silnik. Tym sposobem zaliczyłem paradoks - błąd przy ruszaniu pod górę, popełniony przy zatrzymywaniu się. Nie szkodzi, ruszyłem pod górę z ręcznego drugi raz, bez problemu i wyjechałem na ulice. Skrzyżowania w okolicach WORD-u przejechałem bez problemu, na światłach bez problemu, parkowanie (teraz jest jeden z trzech typów parkowania do wyboru, mi dostało się najłatwiejsze, skośne) bez problemu. Większy problem przy zawracaniu. Chciałem koniecznie wjechać tyłem w bramę po lewej, dopiero po chwili uznałem, że coś jest nie tak, cofnąłem, wjechałem w bramę przodem i zawróciłem. Myślałem, że facet mnie obleje za te manewry, ale widocznie uznał, że skoro w końcu zawróciłem to można to uznać. Dalej bez problemu, jakoś zawróciłem na placu Rodła (kierunek, bieg, światło, bieg, w lewo, nie wpieprzyć się pod tramwaj, nie wpieprzyć się pod drugi tramwaj, za wysepkę lewy pas, zatrzymać, przepuścić tych z naprzeciwka, jedynka, w lewo, nie w pieszych, jedziemy) i dojechałem do WORD-u. Myślałem, że egzaminator się do czegoś przyczepi, ale wypisał mi sprawozdanie i stwierdził, że zdałem. Później jeszcze się dowiedziałem, że moja znajoma z kursu oblała na placu, zahaczając lusterkiem o pachołek. Najgorszy sposób oblania moim zdaniem, pech po prostu.
My club

--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
--
So, what's it gonna take,
silver.shadow.believer?
--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
--
My gallery [link]
--
...i doszedł do wniosku,
że jednak ją kocha- bo ma buty z kiosku.
--
Hitler był blokersem
--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
--
--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
Previous Page12345...Next Page